Zanim reprezentacja Polski przystąpiła do kwalifikacji olimpijskich przed igrzyskami w Monachium musiała bić się o to prawo w preeliminacyjnym dwumeczu z Grecją. Pierwsze spotkanie rozegrano w Poznaniu. I w zasadzie w stolicy Wielkopolski rozstrzygnęły się losy barażu.

 

1972 Warszawa Pilkarska reprezentacja narodowa Kazimierza Gorskiego z Olimpiady w Monachium 1972 n/z L/P stoja Kazimierz Gorski , Hubert Kostka , Jerzy Gorgon , Marian Ostafinski , Zygmunt Anczok , Marian Szeja , Wlodzimierz Lubanski , Antoni Szymanowski , Jerzy Kraska , Joachim Marks , Zbigniew Gut klecza Kazimierz Dejna , Zygfryd Szoltysik , Grzegorz Lato , Kazimierz Kmiecik , Ryszard Szymczak , Andrzej Jarosik , Leslaw Cmikiewicz , Robert Gadocha , Zygmunt Maszczyk
fot. Dariusz Gorski/FOTONOVA

 

 

– Z całą świadomością wystawiłem wówczas w Poznaniu najlepszą drużynę, na jaką było nas stać. Uczyniono mi nawet z tego powodu zarzut, że rzucam do walki przeciwko amatorom podrzędnej klasy polski wunderteam. Czyli mówiąc inaczej, strzelam do wróbli z armat – wspominał po latach w książce „Piłka jest okrągła” Kazimierz Górski. – Uczyniłem tak, bo po pierwsze stawką spotkania z Grekami był awans olimpijski. A po drugie – chodziło mi o kolejną próbę drużyny przed najważniejszym meczem roku: starciem z Republiką Federalną Niemiec. Po remisie z Albanią perspektywa naszego awansu do mistrzostw Europy oddalila się znacznie. Tym bardziej więc w cenę rósł ewentualny start olimpijski (…). Dobrze spisał się zwłaszcza atak, który nie tylko strzelił Grekom aż siedem bramek, ale zaprezentował parę zagrań najwyższej marki.

 

26.05.1971, Poznań, eliminacje olimpijskie

POLSKA – Grecja 7:0 (2:0)

Bramki: B. Blaut 31, Gadocha 39, Szołtysik 45, Lubański 59, Banaś 60, Ćmikiewicz 68, Marx 83.

POLSKA: Gomola – Wraży, Winkler, J. Wyrobek, Anczok – B. Blaut, Szołtysik, Ćmikiewicz (Bula) – Banaś, Lubański (Marx), Gadocha. Trener: Górski.

 

– W pierwszej połowie roku rozgrywaliśmy preeliminacje olimpijskie z Grecją. Dopiero zwycięzca tego dwumeczu kwalifikował się do zasadniczej grupy, w której los ostatecznie zetknął nas z Bułgarią i Hiszpanią. Jakoś tak życie się ułożyło, że w maju – kiedy nowy selekcjoner debiutował – nie mogłem poświęcić czasu reprezentacji. Zastąpił mnie więc nieżyjący już kolega Makowski; też Janusz – wspomniał z kolej w marcu 2020 roku bodaj najbliższy współpracownik selekcjonera Górskiego, doktor Janusz Garlicki. – Pierwszym meczem, w którym brałem udział jako lekarz reprezentacji był czerwcowy rewanż tego barażu w Larisie. Sportowo nie była to wielka historia, ale z dwóch powodów wyjazd do Grecji utkwił mi w pamięci…

To już jednak temat na zupełnie inne – czerwcowe – opowiadanie.

cdn…

 

Remis, który był porażką…

– Na usprawiedliwienie remisu, który był w gruncie rzeczy porażką mógłbym przytoczyć sporo przekonywających argumentów. Nie mogły jednak zmienić wyniku, który wywołał fatalny rezonans w opinii publicznej – wspominał po latach Kazimierz Górski w książce „Piłka jest  okrągła”.

 

12.05.1971, Tirana, eliminacje mistrzostw Europy

Albania – Polska 1:1

Bramki: Zhega 32 – Banaś 5.

POLSKA: Grotyński – Wraży, Winkler, J. Wyrobek, Anczok – Szołtysik, Deyna (69. Ćmikiewicz), Banaś, B. Blaut, Lubański, Gadocha (45. Kozerski). Trener: Górski.

 

– O godzinie trzeciej po południu, kiedy zaczynaliśmy mecz, temperatura przekraczała 30 stopni. Było potwornie gorąco i duszno, a do tego wysokie położenie miasta sprawiało, że zawodnicy zatykali się po kilkunastu minutach gry – kontynuował trener Górski. – Już w 5. minucie zdobyliśmy prowadzenie, po czym powtórzyła się stara śpiewka – lekceważenie przeciwnika, bezproduktywne zagrania, nonszalancka zabawa w kotka i myszkę. Kiego gospodarze wyrównali, nasi ruszyli do szturmu i zdobyli nawet prowadzenie, lecz sędzia bramki nie uznał…

cdn.

 

 

W drodze na igrzyska

Niespełna rok później, kiedy stawką był awans na igrzyska, trzeba już było postawić wszystko na jedną kartę. Tym bardziej, że w pierwszym meczu z Bułgarami – w Starej Zagorze – rumuński sędzia Victor Padureanu dał karnego z kapelusza gospodarzom, wyrzucił z boiska naszego kapitana Włodzimierza Lubańskiego, a na dodatek nie uznał prawidłowej bramki Jana Banasia. Pobyt w Bułgarii polska ekipa zakończyło zatem złożeniem protestu i mocnym postanowieniem wzięcia sportowego rewanżu na nieuczciwych rywalach na Stadionie X-lecia.

Polskich kibiców nie trzeba było dodatkowo motywować do żywiołowego dopingu, ale po porażce 1:3 w Starej Zagorze do przerwy w Warszawie było tylko 1:0. – Pamiętam doskonale napiętą atmosferę po pierwszej połowie. Trener Górski kazał dostarczyć termosy z kawą do szatni, po czym wydał dyspozycję, aby piłkarze zostali w niej sami. A ja miałem na zewnątrz pilnować, żeby nikt im nie przeszkadzał. Tak też zrobiłem, ale słyszałem oczywiście odgłosy z szatni. Wersalu tam nie było – wspomina kierownik naszej reprezentacji Janusz Jesionek.

Na drugą połowę nasi zawodnicy wyszli – długim tunelem – z kilkuminutowym opóźnieniem. Na tyle pobudzeni kofeiną i męską dyskusją we własnym gronie, że dorzucili jeszcze dwa gole. W czym mocno dopomógł trener Górski decydując się w końcówce na pokerową zagrywkę z wprowadzeniem Joachima Marxa. Na koniec eliminacji musieli jednak czekać na szczęśliwe – dla biało-czerwonych – zakończenie meczu Hiszpanów z Bułgarami. I doczekali się!

 

07.05.1972, Warszawa, eliminacje olimpijskie

Polska – Bułgaria 3:0

Bramki: Banaś 20, 75, Marx 85.

POLSKA: Kostka – Wraży, Gorgoń, Ćmikiewicz, Anczok – Szołtysik, Deyna, Maszczyk (70. T. Polak) – Banaś, Lubański, Gadocha (83. Marx). Trener: Górski.

 

–  Gdyby amatorska reprezentacja Hiszpanii nie zabrała punktu Bułgarom w rewanżu u siebie, to z naszej olimpijskiej sławy wyszłyby nici. Iberyjczycy byli wściekli, bo ich też Bułgarzy przekręcili na własnym terenie i zagrali jakby walczyli o życie. No i wbrew wszelkim przewidywaniom nie dali się ograć, choć graniczyło to z cudem – nawet po latach Lesław Ćmikiewicz wspomina tę sytuację ze sporą dozą emocji. – Bez fartu Górskiego, pewnie nigdy nie zostalibyśmy olimpijczykami

cdn.

 

Fartowny debiut ze Szwajcarami

 

    We wtorek, 5 maja przypadła rocznica pierwszego meczu Kazimierza Górskiego w roli trenera reprezentacji Polski. – Zaczęło się nie najlepiej, bo to gospodarze objęli prowadzenie. Gdyby po przerwie Kazik Deyna, Janek Banaś i Włodek Lubański nie wykonali wspaniałej roboty, być może kadencja taty skończyłaby się równie szybko jak poprzedników – wspomina Dariusz Górski, syn polskiego trenera wszech czasów. – Bo ojciec wcale nie był faworytem mediów ani kolegów po fachu.

 

  Na pierwsze po nominacji zgrupowanie – do Wisły – nowy selekcjoner zabrał reprezentantów już na początku drugiej połowy stycznia. W lutym kadra poleciała do Jugosławii, gdzie rozegrała sparingowe mecze z Hajdukiem Split i Orientem Pula. Selekcjoner Górski miał więc za sobą stres związany z pierwszym kontaktem z zespołem. I już kilka miesięcy przed oficjalnym debiutem był bogatszy o pierwsze wnioski. A jednak…

   – Przypominam sobie bardzo duże napięcie związane z meczem ze Szwajcarią, w debiucie selekcjonera Górskiego. I to chyba bardziej nasze, zawodników, niż trenera. W każdym razie ze zgrupowania zapamiętałem spokój szkoleniowca, a nawet luz. I merytoryczne podejście szkoleniowca, bo omówienie przeciwnika było naprawdę sensowne – wspomina po latach uczestnik spotkania z Helwetami, Lesław Ćmikiewicz. – Mając naprawdę dużą wiedzę o rywalu, mieliśmy zagrać swoje w Lozannie. I zdominować gospodarzy. Do przerwy wychodziło nam to co prawda średnio, bo był ledwie remis. Skończyło się jednak aż 4:2. I to był najniższy wymiar kary dla Helwetów. To był udany start Kazia, zaczęło się fartownie. Uznaliśmy więc wspólnie po meczu, że nadal będzie dobrze szło…

 

Wykaz wszystkich majowych meczów towarzyskich rozegranych przez reprezentację Polski pod wodzą Kazimierza Górskiego:

 

1971

 

05.05., Lozanna

Szwajcaria – POLSKA 2:4 (1:1)

Bramki: Kuenzli 22, Kuhn 78 – Szołtysik 38, Banaś 53, Deyna 72, Lubański 74

POLSKA: Grotyński – Wraży, J. Wyrobek, Winkler, Trzaskowski (45 Anczok), Szołtysik, Ćmikiewicz (45 Deyna), B. Blaut – Banaś, Lubański, Gadocha.

 

1972

 

10.05., Poznań

POLSKA – Szwajcaria 0:0

POLSKA: Kostka (45. Szeja) – A. Szymanowski – Gorgoń (60. Maszczyk), Paździor, Musiał – T. Polak, Deyna, Kraska – Marx (62. T. Nowak), Lubański, Gadocha.

 

1973

 

13.05., Warszawa

POLKSA – Jugosławia 2:2 (1:1)

Bramki: Lubański 1, Masztaler 66 – Pavlović 15, Bjeković 59.

POLSKA: Tomaszewski – A. Szymanowski, H. Wieczorek, Bulzacki, Musiał – Kasperczak, Deyna, Kraska – Banaś (45. Masztaler), Lubański, Gadocha.

 

16.05., Wrocław

POLSKA – Irlandia 2:0 (1:0)

Bramki: Lubański 44, 83.

POLSKA: Szeja – A. Szymanowski, H. Wieczorek, Bulzacki, Musiał – Ćmikiewicz, Kasztelan (70. Kasperczak), Kraska – Masztaler (30. Banaś, 75. Kmiecik), Lubański, Gadocha.

 

1974

 

15.05., Warszawa

POLSKA – Grecja 2:0 (1:0)

Bramki: Lato 32, Jakóbczak 77.

POLSKA: Fischer (45. Kalinowski) – Bulzacki (45. Sobczyński), Gorgoń, Żmuda, Musiał – Garłowski (45. Kmiecik), Kasperczak, Jakóbczak – Lato (45. Kusto), Domarski (45. Kapka), Gadocha.

 

1975

 

28.05., Halle

NRD – POLSKA 1:2 (0:0)

Bramki: Vogel 76 – Lato 69, Marx 83.

POLSKA: Tomaszewski (45. Karwecki) – A. Szymanowski, Ostafiński, Żmuda, Wawrowski – Ćmikiewicz, Maszczyk (55. J. Wyrobek), Bula – Lato, Szarmach (45. Marx), Puszkarz (45. Kwiatkowski).

 

1976

 

06.05., Ateny

Grecja – POLSKA 1:0 (1:0)

Bramka: Koudas 23.

POLSKA: Tomaszewski – Wawrowski, A. Szymanowski, Płaszewski, W. Rudy (Boguszewicz) – Olsza (Pawłowski), Kmiecik, Ćmikiewicz (Hnatio) – Lato, Ogaza, Kusto.

 

11.05., Bazylea

Szwajcaria – POLSKA 2:1 (1:0)

Bramki: Bizzini 21, Barberis 59 – Boniek 87.

POLSKA: Tomaszewski – Wawrowski (45. A. Szymanowski), Janas, Żmuda, Boguszewicz – Olsza (45. Pawłowski), Boniek, Kmiecik – Lato, Ogaza, Kusto (61. Ćmikiewicz).

 

26.05.1976, Poznań

POLSKA – Irlandia 0:2 (0:2)

Bramki: Givens 4, 11.

POLSKA: Tomaszewski (45. Mowlik) – Wawrowski (A. Szymanowski), Janas, Żmuda, W. Rudy – Kasperczak, Garłowski (45. Jakóbczak), Boniek (45. Beniger) – Lato, Szarmach, Kmiecik

cdn.