Zasłużył na miano papieża polskiej piłki

Jak wspominają trenera Kazimierza Górskiego zawodnicy, najbliżsi współpracownicy i przyjaciele – na bieżąco przybliżamy na stronie internetowej Fundacji.  Czasem warto jednak cofnąć się w czasie i wyjść poza krąg znajomych Selekcjonera Wszech  Czasów, którzy na jego pracę i dokonania patrzyli z pewnej perspektywy. Mieli więc znacznie większy dystans. W cyklu wspomnieniowym nie sposób oczywiście pominąć najgłośniejszej opinii Jana Tomaszewskiego, ale warto poznać również zdanie choćby byłego prezesa PZPN oraz byłego sekretarza generalnego piłkarskiego związku. 

 

 

2002 Zurich. Kazimierz Gorski i Franz Beckenbauer. Fot. Dariusz Górski/FOTONOVA

 

 

 

TO BYŁ FENOMENALNY CZŁOWIEK

 

„Nie chciałbym obrazić niczyich uczuć, ale uważam, ze pan Kazimierz Górski był papieżem polskiej piłki. Takich ludzi po prostu teraz nie ma. Przed panem Kazimierzem byli świetni trenerzy, po nim również, ale żaden nie zrobił tego co On. Nikt inny nie stworzył wspaniałej reprezentacji z przeciętnych piłkarzy. Trener Górski miał piłkarski rentgen, dzięki czemu potrafił prześwietlić każdego zawodnika i potem idealnie wkomponować go do zespołu. Doskonale znał nasze mocniejsze i słabsze strony.

To był fenomenalny człowiek. Mogliśmy traktować go jak starszego przyjaciela, ale każdy z nas wiedział, gdzie jest granica. I nie daj Boże, aby ją przekroczyć. Taka sytuacja miała miejsce podczas MŚ 1974. Za spóźnienie o 20 minut do pokoju trener Górski zadecydował o wyrzuceniu z reprezentacji Adama Musiała. W końcu wybłagaliśmy go, żeby nasz obrońca został w drużynie, ale za karę nie zagrał w meczu drugiej rundy ze Szwecją. Pan Kazimierz pomieszał wówczas składem. Przestawił. na drugą stronę boiska Antoniego Szymanowskiego. Czy ktoś teraz zdobyłby się na coś podobnego w arcyważnym meczu? Czy ktoś dokonałby zmian w drużynie, w której wszystko funkcjonowało znakomicie? Pan Kazimierz się nie bał. Nigdy – Jan Tomaszewski, znakomity bramkarz, Człowiek, który zatrzymał Anglię.

 

Żródło: Wywiad dla PAP, 1 marca 2011 roku.

 

 

 

WYDOBYWAŁ Z PIŁKARZY, WSZYSTKO CO NAJLEPSZE

 

„Miał nieprawdopodobną zdolność kojarzenia faktów, z czego brała się umiejętność wynajdywania i eksponowania zalet każdego niemal piłkarza. To pozwalało Kazimierzowi Górskiemu na komponowanie z tych różnych pozytywnych cech jednej całości. Wydobywał z piłkarzy wszystko, co najlepsze. I zagospodarowywał dla dobra zespołu – Zdzisław Kręcina, były sekretarz generalny PZPN, były kierownik olimpijskiej reprezentacji Polski w piłce nożnej.

 

Źródło: wypowiedź z tygodnika „Przegląd” (nr 22), który ukazał się 4 czerwca 2006 roku.

 

 

 

ZAWSZE DĄŻYŁ DO ZGODY

 

„To był wyjątkowy człowiek. Rzadko tacy się rodzą. Wiele rzeczy wyniósł z praktyki, ale i przygotowanie teoretyczne miał dobre. Cechowała go otwartość i nastawienie na kontakty z ludźmi. W każdej sprawie można było się z nim porozumieć i wszystko uzgodnić, bo zawsze dążył do zgody. Kiedy został prezesem honorowym związku, przyciągałem go do Klubu Seniora. Choć przez ostatnie 10 lat był poważnie chory, nigdy nie odmawiał przybycia na spotkanie. Dla niego doświadczenie w budowaniu reprezentacji było najważniejsze” – Zbigniew Jabłoński, były prezes PZPN.

 

Źródło: wypowiedź z tygodnika „Przegląd” (nr 22), który ukazał się 4 czerwca 2006 roku.

 

 

 

CHCIAŁ MIEĆ WŁASNE ŹRÓDŁA INFORMACJI O SPORCIE

 

„Rozumiał, że człowiek, dążąc do sukcesu, może zrobić dużo rzeczy dobrych, ale i złych. Wolał potknięcia i błędy innych rozumieć, niż potępiać, choć bywał też bardzo krytyczny. Miał absolutnie wyrobione zdanie na wiele spraw, ale niekiedy wolał je zachować dla siebie. Nieczęsto wypowiadał negatywne zdanie o innych. Nie miał wrogów, bo wszyscy wiedzieli, że do każdego czuje sympatię i z każdym może porozmawiać. Bardzo lubił gawędzić, ale potrafił też słuchać, nie przerywał rozmówcy. Nawet gdy był prezesem PZPN, lubił do pracy iść na piechotę albo jechać autobusem. Mówił, że chce mieć własne źródła informacji o sporcie i słuchać opinii zwykłych ludzi” – Maciej Polkowski, dziennikarz sportowy, autor książki „Alfabet Pana Kazimierza”

 

Źródło: wypowiedź z tygodnika „Przegląd” (nr 22), który ukazał się 4 czerwca 2006 roku.

 

 

 

BYŁ TRENEREM, KTÓREGO NIE DA SIĘ NAŚLADOWAĆ

 

„Pod każdym względem różnił się od innych, więc w tamtych czasach ta inność dawała mu specjalny status; był trenerem, którego nie da się naśladować. Nie chciał nikogo urazić, ale kiedy ktoś źle się zachował, czy był niepoprawny towarzysko, pan Kazimierz potrafił mu kulturalnie dać do zrozumienia, że nie aprobuje takiego postępowania. Robił to z wdziękiem, w swoim stylu. Lubiliśmy przyjeżdżać do Grecji, bo był taki sławny w Atenach, że wydawało się, iż część splendoru spływa i na nas. A wszyscy właściciele kawiarni i sklepików tylko marzą o tym, by Polaków ugościć. Tam był tak znany i szanowany, że w Polsce czegoś takiego jednak nie doznawał. Wielka osobowość i wspaniały człowiek, ale u nas czasami wydawało się, że nawet najbliżsi współpracownicy traktowali go protekcjonalnie. Po igrzyskach w Montrealu został właściwie sam, dopiero później pokazywanie się w jego towarzystwie stało się w dobrym tonie. On jednak szybko dokonywał selekcji – jak na boisku umiał wybrać najlepszych zawodników, tak i wybierał przyjaciół – Karol Gębka, kierownik reprezentacji Polski na mistrzostwach świata w Meksyku.

 

Źródło: wypowiedź z tygodnika „Przegląd” (nr 22), który ukazał się 4 czerwca 2006 roku