Wspomnienia o Kazimierzu Górskim

Kazimierz Górski ma w dorobku nie tylko medale igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata, ale również wiele powiedzonek, które dzięki Trenerowi Wszech Czasów trafiły do języka potocznego. Podobnie jak był urodzonym psychologiem, tak samo talent do sformułowań, które zostawały w pamięci odziedziczył w genach. „Chodzi o to, żeby strzelić jedną bramkę więcej od przeciwnika”,  „Piłka jest okrągła, a bramki są dwie”, „Tak się gra, jak przeciwnik pozwala” nie wyczerpują jednak gamy bon motów pana Kazimierza. Kochał życie, bawił się słowem, z dystansem i lwowskim humorem mawiał o sobie: „Jestem monarchistą, bo najbardziej lubię napoleona”. A jak najlepszy polski selekcjoner został zapamiętany przez ludzi mu współczesnych? 

 

2002 Zurich n/z (L-P) Michal Listkiewicz Kazimierz Gorski Grzegorz Lato prezydent FIFA Joseph Blatter Michel Platini
fot. Dariusz Gorski/FOTONOVA

 

 

BYŁ JAK SOKRATES. ZAWSZE MÓWIŁ MĄDRE RZECZY

 

„(Kazimierz) Górski był jeden i niepowtarzalny, takim po prostu trzeba się urodzić. Wbrew pozorom zawsze mówił mądre rzeczy. Mogę go nazwać Sokratesem polskiej piłki. Daleko mi do niego.“ –  Orest Lenczyk, znany trener, mistrz Polski z Wisłą Kraków i Śląskiem Wrocław, zapytany o porównania jego sentencji do powiedzeń Kazimierza Górskiego.

 

Źródło: Piłka to nie bumerang, „Tygodnik Sanocki” nr 51/52 (789/790), 22–29 grudnia 2006.

 

 

 

OJCIEC ZŁOTEJ DEKADY POLSKIEGO FUTBOLU

 

„Kazimierz Górski był legendą nie tylko dla tych, którzy – tak, jak ja – mieli szczęście kibicować polskiej reprezentacji piłkarskiej wówczas, gdy odnosiła największe w swojej historii sukcesy. Także dla tysięcy młodych Polaków.

Bez Kazimierza Górskiego nie byłoby złotej dekady polskiego futbolu – od złotego medalu na igrzyskach olimpijskich w Monachium w 1972 roku do trzeciego miejsca na mistrzostwach świata w 1982 roku. W latach 1970-1976, kiedy był trenerem reprezentacji, polska drużyna w 73 meczach osiągnęła 45 zwycięstw. To wspaniały wynik” – prezydent RP Lech Kaczyński po śmierci Kazimierza Górskiego.

 

Źródło: Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, 24 maja 2006.

 

 

OSOBISTOŚĆ I INSPIRACJA. ZROBIŁ COŚ Z NICZEGO

 

„Dla Lwowa i lwowiaków, nie tylko zajmujących się futbolem Kazimierz Górski to legendarna osobowość. To co zrobił, co osiągnął z reprezentacją Polski było istotne nie tylko dla polskiej piłki. Było bardzo ważne dla całego piłkarskiego świata i jest nieprzemijające. Zrobił przecież coś z niczego. A gdyby podczas meczu z Niemcami na boisku we Frankfurcie było mniej wody, osiągnąłby jeszcze więcej. Bo Polska prawdopodobnie zostałaby mistrzem świata.

Z zapartym tchem oglądałem Weltmeisterschaft 1974, jeszcze grałem w piłkę, ale już wiedziałem, że zostanę trenerem. I pan Górski był dla mnie inspiracją. To on stworzył takich piłkarzy jak Lubański, Lato, czy Szarmach, których podziwiał cały świat” – Myron Markewycz, były selekcjoner reprezentacji Ukrainy, były wielokrotny trener Karpat Lwów, a także m.in. Metalista Charków, Andży Machaczkała i Dnipro Dnipropietrowsk w maju 2017 roku we Lwowie, podczas osłonięcia pamiątkowej na szkole podstawowej, do której przed II wojną światową uczęszczał Kazimierz Górski.

 

Źródło: Kanał tygodnika „Piłka Nożna” na You Tube/rozmawiał Adam Godlewski

 

 

MIAŁ NAPRAWDĘ SZÓSTY ZMYSŁ

 

„Nie spotkałem ani jednego trenera, który miałby wśród piłkarzy taki autorytet jak Kazimierz Górski. Imponował intuicją. Miał naprawdę szósty zmysł. Zanim podjął decyzję, słuchał tzw. podpowiadaczy, ale ostatecznie stawiał na swoim. Nie przypominam też sobie, aby kiedykolwiek był z kimś skonfliktowany. Był życzliwy dla każdego. Szanowali go wszyscy – od prominentów, do zwykłych ludzi. Miał szczególne poczucie humoru i swoiste podejście do muzyki. Gdy obchodziłem swoje 70-lecie, była na uroczystości również kapela czerniakowska Staszka Wielanka. Dla Kazia zaczęła grać lwowskie melodie. Moja żona zaczęła prosić Kazia, by zaśpiewał jakąś piosenkę ze Lwowa. Kaziu długo ważył decyzję, wreszcie powiedział: „Krysiu, gdybym ja zaśpiewał – to za drogo by was to kosztowało”– Henryk Loska, attaché reprezentacji Polski podczas MŚ w 1974 roku w RFN.

 

Źródło: wypowiedź z tygodnika „Przegląd” (nr 22), który ukazał się 4 czerwca 2006 roku