W Poznaniu zrobili Finów na niebiesko

Rewanżowy mecz z Finlandią w eliminacjach Euro’76 – pierwsze spotkanie biało-czerwoni wygrali w Helsinkach pięć tygodni wcześniej zaledwie 2:1 – posłużył trenerowi Kazimierzowi Górskiemu do eksperymentów w defensywie. Wyznający zasadę, że najlepiej w kadrze sprawdzają się klubowe trójki selekcjoner, postawił aż na trzech obrońców Ruchu uzupełnionych wiślakiem Antonim Szymanowskim. A dodatkowo chorzowski klub reprezentowali jeszcze Bronisław Bula i Joachim Marx, który wszedł z ławki.

 

Kazimierz Górski mógł zawsze mógł liczyć nie tylko na Kazimierza Deynę, ale i na Henryk Kasperczaka, który w kadrze był człowiekiem od czarnej roboty, ale strzelił też 5 goli. W tym Finom w Poznaniu w spotkaniu o punkty eliminacji mistrzostw Europy, Pozostałe 4 – w grach towarzyski. FOT. Dariusz Górski/Fotonova.

 

Uprawniony jest zatem tytuł, że Suomi zostali zrobieni w stolicy Wielkopolski na niebiesko. Na tle nisko notowanego przeciwnika zestawiona głównie z chorzowian obrona zaprezentowała się bardzo pewnie. Pewnie również dlatego, że w ofensywie prym wiedli bohaterowie mundialu sprzed kilku miesięcy; a różnica klas i potencjałów w tamtym okresie między Polską i Finlandią była ogromna. Henryk Kasperczak i Robert Gadocha ustawili spotkanie w dwie minuty już w początkowym kwadransie, zaś złudzeń pozbawił gości chwilę po przerwie Grzegorz Lato.

 

 

9.10.1974, Poznań, eliminacje Euro’76

POLSKA – Finlandia 3:0 (2:0)

Bramki: Kasperczak 12, Gadocha 14, Lato 53

POLSKA: Tomaszewski – Szymanowski, Ostafiński, Wyrobek, Drzewiecki – Kasperczak (53. Jakóbczak), Deyna, Bula – Lato, Szarmach (74. Marx), Gadocha. Trener: Górski

 

 

Co ciekawe, ustawiony na lewej obronie Piotr Drzewiecki rozegrał w sumie tylko trzy oficjalne spotkania w biało-czerwonych barwach. Wszystkie w okresie od września do listopada 1974 roku. Marian Ostafiński – 11, ale na dystansie aż 4 lat (od listopada 1971, do października 1975). Jerzy Wyrobek był jeszcze bardziej „długowieczny” w kadrze. Na 15 występów pracował od selekcjonerskiej kadencji Ryszarda Koncewicza (wrzesień 1970) do Jacka Gmocha (kwiecień 1977). Bronisław Bula zapisał w CV 26A (w tym równo połowę u trenera Górskiego), zaś Marx – 23A. I aż 14 w latach ‘71-75, co sprawia, że spośród zawodników Ruchu to właśnie ten mistrz olimpijski z Monachium miał w Orłach Górskiego największy staż. cdn.