Fartowny debiut ze Szwajcarami

 

    We wtorek, 5 maja przypadła rocznica pierwszego meczu Kazimierza Górskiego w roli trenera reprezentacji Polski. – Zaczęło się nie najlepiej, bo to gospodarze objęli prowadzenie. Gdyby po przerwie Kazik Deyna, Janek Banaś i Włodek Lubański nie wykonali wspaniałej roboty, być może kadencja taty skończyłaby się równie szybko jak poprzedników – wspomina Dariusz Górski, syn polskiego trenera wszech czasów. – Bo ojciec wcale nie był faworytem mediów ani kolegów po fachu.

1971 N/z Kazimierz Gorski , Jacek Gmoch i Robert Gadocha
archiwum Gorskich/FOTONOVA

  Na pierwsze po nominacji zgrupowanie – do Wisły – nowy selekcjoner zabrał reprezentantów już na początku drugiej połowy stycznia. W lutym kadra poleciała do Jugosławii, gdzie rozegrała sparingowe mecze z Hajdukiem Split i Orientem Pula. Selekcjoner Górski miał więc za sobą stres związany z pierwszym kontaktem z zespołem. I już kilka miesięcy przed oficjalnym debiutem był bogatszy o pierwsze wnioski. A jednak…

   – Przypominam sobie bardzo duże napięcie związane z meczem ze Szwajcarią, w debiucie selekcjonera Górskiego. I to chyba bardziej nasze, zawodników, niż trenera. W każdym razie ze zgrupowania zapamiętałem spokój szkoleniowca, a nawet luz. I merytoryczne podejście szkoleniowca, bo omówienie przeciwnika było naprawdę sensowne – wspomina po latach uczestnik spotkania z Helwetami, Lesław Ćmikiewicz. – Mając naprawdę dużą wiedzę o rywalu, mieliśmy zagrać swoje w Lozannie. I zdominować gospodarzy. Do przerwy wychodziło nam to co prawda średnio, bo był ledwie remis. Skończyło się jednak aż 4:2. I to był najniższy wymiar kary dla Helwetów. To był udany start Kazia, zaczęło się fartownie. Uznaliśmy więc wspólnie po meczu, że nadal będzie dobrze szło…

 

05.05.1971, Lozanna, mecz towarzyski

Szwajcaria – POLSKA 2:4 (1:1)

Bramki: Kuenzli 22, Kuhn 78 – Szołtysik 38, Banaś 53, Deyna 72, Lubański 74

POLSKA: Grotyński – Wraży, J. Wyrobek, Winkler, Trzaskowski (45 Anczok), Szołtysik, Ćmikiewicz (45 Deyna), B. Blauth., Banaś, Lubański, Gadocha. Trener: Górski

 

Jeśli gra Polaków nie jest jednorazowym wzlotem…

„Mecz miał wartość szczególną, wyrażę ją jednym zdaniem: drużyna uwierzyła we mnie, a ja w drużynę – wspominał po latach w swej biografii zatytułowanej „Piłka jest okrągła” Kazimierz Górski. – (…) Zachowałem sobie na pamiątkę recenzję, jaką zamieścił zuryski „Sport”. Napisano w niej między innymi: „Polska drużyna to prawdziwy tajfun, dosłownie rozniosła naszych. I to w okresie, kiedy tak wiele sobie po nich obiecywaliśmy. Jeśli gra Polaków nie jest efemerydą i jednorazowym wzlotem, mogą wkrótce postarać się o niespodzianki, jakich im dotąd nie zwykło się przypisywać.”

  – Po udanym początku zaufanie do trenera Górskiego wzrosło – dodaje syn selekcjonera, Dariusz. – I to odczuwalnie, choć droga do mistrzostwa olimpijskiego była jeszcze kręta i daleka…

 cdn.